04/08/2009

Trzynasty dzień

Filed under: "Pami?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 23:10

04.08.2009
Godzina 23.00
Dziś wyjeżdżamy przez najsłynniejszy most w Lizbonie, wyglądem przypomina Golden Gate, przejeżdżamy pod pomnikiem Chrystusa, całkiem podobnego jak ten w Rio, tylko mniejszego ;) W końcu tamtego też stawiali Portugalczycy. Przejechaliśmy najpierw do Sintry – miejscowości, w której był pałac króla Portugalii, z którego ruszały wszystkie wyprawy morskie.

Sintra

Później na Cabo da Roca – najdalej na zachód wysunięty kawałek Europy.

Troche mnie poniosło w PS ;)

Zatrzymaliśmy się na chwile na plaży zaraz za Cabo da Roca

Kąpałem się tam rzecz jasna :D Woda była strasznie zimna ;)

Dziś dojechaliśmy kawałek za Huelve, zatrzymaliśmy się w campingu, który na pierwszy rzut oka przypomina slumsy w Bangladeszu. Boksy z zielonymi kotarami, w których stoją przyczepy, przystawki i takie namiociki z lodówką kuchenką itd. Wszystko jakoś tak dziwnie oświetlone, dzieci w gaciach biegają dookoła, w wielu miejscach gra telewizor. Jeszcze słowo o krajobrazie. Wszędzie dookoła drogi w Portugalii i tej części Hiszpanii są potężne góry, totalnie łyse, czerwone bądź czerwono żółte z resztami trawy wypalonej słońcem. Dookoła mnóstwo gai oliwnych i piniowych. Jedziemy w kółko tunelami i ogromnymi estakadami.

03/08/2009

Dwunasty dzień

Filed under: "Pami?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 23:35

03.08.2009
Godzina 23.30
Rano basen przed śniadaniem, śniadanie pod drzewkami na campingu i ruszamy do Lizbony. Na wstępie zaznaczę, że nie poczułem jakoś tego miasta, co pewnie trochę odbije się na poniższym tekście, no, ale jak już pisze to i to opisze.

Kliknij, aby powiększyć
(Kliknij, aby powiększyć!)

Najpierw “Black Horse Square” Najważniejszy plac w Lizbonie, przy którym mieści się między innymi ministerstwo finansów, a pod nim kartonowe mieszkanka. Plac kończy się zejściem do Oceanu, jego monumentalny charakter świetnie obrazuje potęgę tego dawnego imperium morskiego. Dalej idziemy pod ratusz, później Katedra Lizbońska i tym śmiesznym tramwajem pod górkę i na zamek.

Tramwaj w Lizbonie

Piękny widok i świetna scena przy okazji w ogródku tutejszej restauracji. Jak tylko, ktoś odejdzie od stolika gołębie natychmiast rzucają się po resztki. Całym stadem. Oglądamy cały zamek, widać stąd całą Lizbonę, naprawdę ogromne miasto. Obiad w restauracji pod zamkiem, gdzie obok nas kręcą jakiś program chyba podróżniczy. No w sumie to przez 15 minut kręcą jedną scenę, która pewnie będzie trwała z 5 sekund. Później przejechaliśmy kawałek do centrum, wjechaliśmy słynną windą Lizbońską do góry, gdzie pod gmachem Gwardii Narodowej spokojnie śmigają młodzi skejci na dechach popijając piwko. Na dół, wchodzimy jakąś uliczką kawałek, na której stoi samochód z lat 30-stych, z którego leci fado (wtf?). Rozkład pokazuje, że za 15 minut mamy autobus z powrotem na camping, po 40 minutach wsiadamy do autobusu. Tak zleciał cały dzień. Spodziewałem się czegoś innego chyba po Lizbonie, nie wiem, jakoś nie poczułem tego miejsca. Może to moje nastawienie, a może to za mało czasu. Jak się tak dłużej zastanowić to fajne były te wszystkie wąziutkie uliczki.

02/08/2009

Jedeasty dzień

Filed under: "Pami?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 15:45

02.08.2009
godzina 15:30
Wczoraj był najważniejszy dzień w roku, rano pojechaliśmy do muzeum Guggenheima w Bilbao (po baskijsku Bilbo ;) ).

muzeum Guggenheima

Przepiękny architektura, przepięknie położone, niesamowite w środku. Nie będę się za bardzo rozpisywał. Napomne tylko, że największe wrażenie na mnie zrobiła instalacjia z gliny i drewna pokazująca wykorzystywanie chińskich chłopów przez ich panów. Wyraz twarzy, pozy, oczy i samo to jak są zrobieni. Aż ciarki przechodzą. Wieczorem dojechaliśmy do Lizbony. Dziś dzień wolny od zwiedzania. Basen, opalanko, sielanka, wieczorem idziemy na jakąś kolacje.

muzeum Guggenheima

31/07/2009

Dziewiąty dzien

Filed under: "Pami?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 23:01

31.07.2009
godzina 21.31
Jechaliamy prawie caly dzieñ. Mijalismy hodowle malz i ostryg, oraz tysiace hektarów winnic – widzac to dosc wyraznie mozna poczuc dlaczego Francuzi slynna wlasnie z wina i owocow morza. Dzis dojechalismy do Bilbao w Hiszpanii.
Betonowa dzungla polozona w poteznych Pirenejach. Jutro idziemy obejrzec muzeum Guggenheima i zmiana planów bo nie jedziemy przez santiago di Compostella, tylko uderzamy prosto na Lizbone. Jestesmy juz zmeczeni podróza oraz ciaglym zwiedzaniem i potrzebujemy kilku dni odpoczynku, które mamy nadzieje, spedzimy w Lizbonie.

Widok z hotelu w Bilbao

30/07/2009

Ósmy dzień

Filed under: "Pami?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 22:59

30.07.2009
godzina 22:42
Rano ogladalismy potezne menhiry, pamiatke po starozytntych celtach. Tysiace glazów poukladanych równo w rzedy. Jest wiele teorii próbujacych tlumaczyc te dziwne skupiska glazów. Mi chyba najbardziej odpowiada ta, ze starozytni próbowali obserowac ruchy cial niebieskich za pomoca tak ustawionych menhirów. Chociaz ta, ze poprostu nosil je Obelix tez jest dobra. Co do samego widoku, spodziewalem sie czegos bardziej monumentalnego, chociaz ich ilosc mimo wszystko jest imponujaca, no i nalezy pamietac, ze sa glównie z piaskowca, którzy zwietrzal przez te tysiace lat.
Nastepnie wyruszylismy w podróz na poludnie. Zatrzymalismy sie wieczorem kawalek za La Rochelle. Chcielismy sie wykapac w Atlantyku, ale ten przywital nas wracajacym przyplywem i obrzydliwa, smierdzaca, brazowa woda, wiec zrezygnowalismy. Troche inaczej wyobrazalem sobie Atlantyk. Tak w ogóle pelno jest tu owoców morza, a co za tym idzie mnóstwo róznych pieknych muszelek, przez które nie mozna praktycznie wejsc do wody bez butów, sa duze i ostre…

Menhiry w Bretanii

« Poprzednia stronaNastępna strona »
Proudly powered by wordpress 3.5.1 - Theme by neuro