11/08/2009

Dziewiętnasty dzień

Filed under: Wszystko — Borys @ 17:03

10.08.2009
Godzina 21.33
Siedzę w samochodzie. Wyjeżdżamy za chwile z Niemiec. To chyba ostatni wpis z tej wyprawy. Może jeszcze później napisze jakieś podsumowanie.

La Rambla

Ósmego rano pojechaliÅ›my przejść siÄ™ alejÄ… La Rambla – najważniejszÄ… alejÄ… w Barcelonie prowadzÄ…cej wprost do portu, przed pomnik Krzysztofa Kolumba. Hmm, widziaÅ‚em podczas tych wakacji dużo ulic tego typu. Ta jest jednak caÅ‚kowicie niepowtarzalna. Szeroka aleja, z czynnymi ulicami i wÄ…skimi chodnikami po bokach i bardzo szerokim wiodÄ…cym przez Å›rodek. Od peÅ‚nego sÅ‚oÅ„ca chroniÄ… posadzone z obu stron drzewa, dookoÅ‚a stragany z najróżniejszymi rzeczami (nie tylko “suwenirami”), peÅ‚no tu najróżniejszych mimów i grajków. PrzeszliÅ›my siÄ™ przez port i wymÄ™czeni upaÅ‚em wróciliÅ›my do samochodu.

W porcie

Popołudniu dojechaliśmy do Gruissan, zupełnie inaczej zapamiętałem tę miejscowość. Wszystko wydawało się dużo większe. Mimo wszystko jest tu pięknie i urokliwie. Jednak nie możemy tu zostać na noc, ponieważ trwa feta i wszystkie hotele są zajęte. Jedziemy dalej. Niestety tak długo nie znaleźliśmy żadnego hotelu, że musieliśmy się rozłożyć z namiotami na takiej wielkiej stacji benzynowej. W sumie spoko, było dużo miejsca nadającego się do tego. Wczoraj rano pojechaliśmy obejrzeć najwyższy most w Europie(w Millau). 343 Metry wysokości robi wrażenie.

Najwyższy most w Europie

Wracamy przez Niemcy. Nie mamy już sił na Monako itd. Cała trasa i tak ma 8300 kilometrów. Dziś jeszcze zwiedzaliśmy muzeum Speyer. Miałem okazje zobaczyć prototyp Maybacha i zwiedzić od środka Concorda, oraz jego rosyjski odpowiednik.

W rosyjskim odpowiedniku Concorda

Mnóstwo byÅ‚o tam pojazdów wojskowych z czasów II wojny Å›wiatowej, samochodów od pierwszego seryjnie produkowanego Forda, czy pierwszego auta w ogóle – Mercedesa, przez Cadillaki, Rolss Royce’y po terenowe Lambroghini, czy dragstery. SpÄ™dziliÅ›my tam ponad 2 godziny, na koniec jeszcze odwiedziliÅ›my symulator. Ogólnie byÅ‚o super. DziÅ› pierwsza od prawie 3 tygodni noc w KÅ‚odzku.

07/08/2009

Szesnasty dzień

Filed under: "PamiÄ?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 23:55

07.08.2009
Godzina 23.50
Wczorajszy dzieÅ„ zleciaÅ‚ na dojeździe do Barcelony. ZatrzymaliÅ›my siÄ™ w hotelu na przedmieÅ›ciach. Rano zostawiliÅ›my samochód na parkingu pod tym wielkim kolorowym hotelem przypominajÄ…cym… przypominajÄ…cym rakietÄ™ ;) Metrem pojechaliÅ›my na plac Catalunya, przeszliÅ›my siÄ™ najszerszÄ… alejÄ…. BÄ™dÄ…c tu drugi raz zauważyÅ‚em rzeczy, których nie zauważyÅ‚em wczeÅ›niej, np. pÅ‚yty chodnikowe, po których siÄ™ idzie sÄ… zaprojektowane przez Gaudiego. PoprzypominaÅ‚y mi siÄ™ wszystkie nazwy budynków, które w sumie znowu zapomniaÅ‚em :D

Sagrada Familia

Później doszliÅ›my do Sagrada Familia, tym razem miaÅ‚em okazje zwiedzać jÄ… od Å›rodka i tu niestety musze przyznać racje mojemu znajomemu (pozdrawiam Panie Tomku ;) ) Nie ma obiektywu, który pozwalaÅ‚by oddać to, co siÄ™ znajduje wewnÄ…trz. Mimo, że wszystko jest tak naprawdÄ™ w budowie i można obejrzeć, w jaki sposób buduje siÄ™ koÅ›cioÅ‚y to zrobiono już naprawdÄ™ sporo, co robi niesamowite wrażenie, kolorowe witraże, jak na koÅ›ciół caÅ‚kiem spore okna, kolumny przypominajÄ…ce pnie i konary drzew no i fasada zaprojektowana przez Gaudiego przedstawiajÄ…ca narodziny Chrystusa. Dopiero dziÅ› zauważyÅ‚em te wszystkie szczegóły: kolumny stojÄ…ce na wielkich żółwiach, gekony, kameleony, zwisajÄ…ce różaÅ„ce i mnóstwo innych szczególików, które skÅ‚adajÄ… siÄ™ na caÅ‚y efekt przywodzÄ…cy z daleka na myÅ›l zamek budowany z mokrego piasku. OglÄ…daliÅ›my również muzeum znajdujÄ…ce siÄ™ pod “SagradÄ…”, niewiele osób wie, ale wszystkie szczegóły tego budynku najpierw rysowane, nastÄ™pnie budowane sÄ… na modelach, później dopiero przenoszone na dużą skale. Kolejnym punktem byÅ‚ Park Guell, moim zdaniem najpiÄ™kniejsza część Barcelony. RozciÄ…ga siÄ™ stÄ…d widok na caÅ‚Ä… poÅ‚udniowÄ… stronÄ™, morze, widać wczeÅ›niej wspominany hotel, Sagrade, wszystkie porty, wioskÄ™ olimpijskÄ…, a także PaÅ‚ac Narodowy, pod którym odbywajÄ… siÄ™ pokazy sÅ‚ynnych BarceloÅ„skich fontann.
Same uliczki robią wrażenie, po prostu bardzo klimatyczne miejsce, które ciężko obejść w jeden dzień. Na wieczór zaplanowaliśmy sobie pokaz fontann.

Widok z Parku Guell

Pojechałem z Tatą po samochód i okazało się, że uliczki w Barcelonie są tak wąskie, a budynki wokół tak wysokie, że GPS gubi się, co chwile. Dojazd zajął nam przez to i przez zmianę organizacji ruchu ok 50 minut. Zdążyliśmy 10 minut przed pokazem. Mama z Tomkiem zajęli świetne miejsca. Pokaz trwał ponad półtorej godziny. Nie musze chyba pisać, że robił wrażenie;) Musze tu jednak przyznać, że fontanna we Wrocku ustępuje Barcelońskiej tylko w jednej kwestii, tę drugą może oglądać znacznie więcej osób.

Pałac Narodowy - siedziba muzeum

Pokaz fontanny

Jutro koÅ„czymy zwiedzanie Barcelony i jedziemy do Gruissan – miasteczka na poÅ‚udnia Francji, w którym byliÅ›my 9 lat temu.

Na ulicach Barcelony

05/08/2009

Czternasty dzień

Filed under: "PamiÄ?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 23:33

05.08.2009
Godzina 23.25
Zaraz po tym jak wyruszyliÅ›my jechaliÅ›my przez pewien czas przez park narodowy. NaprawdÄ™ piÄ™kne miejsce. TrochÄ™ po poÅ‚udniu dojechaliÅ›my na Gibraltar. Z daleka już widać ogromny sÅ‚up Herkulesa – skaÅ‚Ä™ GibraltarskÄ…. Ogromny korek przed wjazdem do strefy zależnej od Wielkiej Brytanii. Cóż, mimo, że jesteÅ›my w Schengen, Hiszpanie nadal nie pogodzili siÄ™ z utratÄ… tego ważnego strategicznie terytorium, wiÄ™c takie sobie przyjemnoÅ›ci robiÄ…, że jest kontrola na granicy.
Sam Gibraltar jest miastem bardzo zwartym z wykorzystanym w pełni chyba każdym metrem kwadratowym, łącznie z tym, że w momencie, kiedy jest używane lotnisko, zamyka się jedyną drogę prowadzącą do Gibraltaru, ponieważ przechodzi ona przez środek pasa startowego. Wszędzie jest bardzo ciasno i nie ma w ogóle miejsca. Cieszy mnie, że w końcu rozumiem wszystkie napisy. Po ponad godzinie spędzonej w kolejce wjeżdżamy w końcu na szczyt skały Gibraltarskiej. Rozciąga się stąd niesamowity widok. Widać cały Gibraltar, ogromny port i dziesiątki statków czekających na redzie na wejście do niego. Widać Maroko, ocean i morze śródziemne.

Skała Gibraltarska i Morze Śródziemne w tle.

Spokój zakłócają chodzące dookoła Makaki. Na pozór wyglądają milutko, futerko, takie małe słodkie małpki. Przy wyjściu z kolejki linowej pojawia się dziewczyna z torbą foliową. Jedna z małp zaczyna biec, wskakuje na dziewczyna, zręcznym, szybkim ruchem rozrywa torbę, porywa słodką zawartość i wskakuje na murek obok. Wszyscy zachwyceni robią zdjęcia, a ta spokojnie wcina pączki. Słodko? Powiedzcie to dziewczynie z rozdartą spódnicą ;)

... z pÄ…czkiem.

No cóż, na dole byÅ‚ zakaz wwożenia jedzenia i posiadania plastikowych toreb. Niektóre zakazy widać majÄ… sens. Chwile później jedna z maÅ‚p wskakuje dziewczynie na plecy, natychmiast otwiera plecak i wyciÄ…ga zawartość – bagietka. Kto normalny jada bagietki? Francuski specjaÅ‚ miaÅ‚ jeszcze 412 metrów w dół nad zastanowieniem siÄ™ czy nie lepiej byÅ‚o zostać pÄ…czkiem, choć przez chwile być sÅ‚awnym i fotografowanym. Na wyjeździe z Gibraltaru kolejny korek – granica plus start samolotu, który zablokowaÅ‚ drogÄ™. DziÅ› Å›pimy w górach (ponad 1300 mnpm). W oddali widać wieczne zmarzliny. To jest jakiÅ› park narodowy, bardzo tu Å‚adnie. ChÄ™tnie bym tu zostaÅ‚ na dÅ‚użej. Jutro caÅ‚y dzieÅ„ w podróży do Barcelony, a pojutrze zwiedzanie stolicy Katalonii.

04/08/2009

Trzynasty dzień

Filed under: "PamiÄ?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 23:10

04.08.2009
Godzina 23.00
DziÅ› wyjeżdżamy przez najsÅ‚ynniejszy most w Lizbonie, wyglÄ…dem przypomina Golden Gate, przejeżdżamy pod pomnikiem Chrystusa, caÅ‚kiem podobnego jak ten w Rio, tylko mniejszego ;) W koÅ„cu tamtego też stawiali Portugalczycy. PrzejechaliÅ›my najpierw do Sintry – miejscowoÅ›ci, w której byÅ‚ paÅ‚ac króla Portugalii, z którego ruszaÅ‚y wszystkie wyprawy morskie.

Sintra

Później na Cabo da Roca – najdalej na zachód wysuniÄ™ty kawaÅ‚ek Europy.

Troche mnie poniosło w PS ;)

Zatrzymaliśmy się na chwile na plaży zaraz za Cabo da Roca

Kąpałem się tam rzecz jasna :D Woda była strasznie zimna ;)

Dziś dojechaliśmy kawałek za Huelve, zatrzymaliśmy się w campingu, który na pierwszy rzut oka przypomina slumsy w Bangladeszu. Boksy z zielonymi kotarami, w których stoją przyczepy, przystawki i takie namiociki z lodówką kuchenką itd. Wszystko jakoś tak dziwnie oświetlone, dzieci w gaciach biegają dookoła, w wielu miejscach gra telewizor. Jeszcze słowo o krajobrazie. Wszędzie dookoła drogi w Portugalii i tej części Hiszpanii są potężne góry, totalnie łyse, czerwone bądź czerwono żółte z resztami trawy wypalonej słońcem. Dookoła mnóstwo gai oliwnych i piniowych. Jedziemy w kółko tunelami i ogromnymi estakadami.

03/08/2009

Dwunasty dzień

Filed under: "PamiÄ?tnik",Foty,Podr????e,Wszystko — Borys @ 23:35

03.08.2009
Godzina 23.30
Rano basen przed śniadaniem, śniadanie pod drzewkami na campingu i ruszamy do Lizbony. Na wstępie zaznaczę, że nie poczułem jakoś tego miasta, co pewnie trochę odbije się na poniższym tekście, no, ale jak już pisze to i to opisze.

Kliknij, aby powiększyć
(Kliknij, aby powiększyć!)

Najpierw “Black Horse Square” Najważniejszy plac w Lizbonie, przy którym mieÅ›ci siÄ™ miÄ™dzy innymi ministerstwo finansów, a pod nim kartonowe mieszkanka. Plac koÅ„czy siÄ™ zejÅ›ciem do Oceanu, jego monumentalny charakter Å›wietnie obrazuje potÄ™gÄ™ tego dawnego imperium morskiego. Dalej idziemy pod ratusz, później Katedra LizboÅ„ska i tym Å›miesznym tramwajem pod górkÄ™ i na zamek.

Tramwaj w Lizbonie

Piękny widok i świetna scena przy okazji w ogródku tutejszej restauracji. Jak tylko, ktoś odejdzie od stolika gołębie natychmiast rzucają się po resztki. Całym stadem. Oglądamy cały zamek, widać stąd całą Lizbonę, naprawdę ogromne miasto. Obiad w restauracji pod zamkiem, gdzie obok nas kręcą jakiś program chyba podróżniczy. No w sumie to przez 15 minut kręcą jedną scenę, która pewnie będzie trwała z 5 sekund. Później przejechaliśmy kawałek do centrum, wjechaliśmy słynną windą Lizbońską do góry, gdzie pod gmachem Gwardii Narodowej spokojnie śmigają młodzi skejci na dechach popijając piwko. Na dół, wchodzimy jakąś uliczką kawałek, na której stoi samochód z lat 30-stych, z którego leci fado (wtf?). Rozkład pokazuje, że za 15 minut mamy autobus z powrotem na camping, po 40 minutach wsiadamy do autobusu. Tak zleciał cały dzień. Spodziewałem się czegoś innego chyba po Lizbonie, nie wiem, jakoś nie poczułem tego miejsca. Może to moje nastawienie, a może to za mało czasu. Jak się tak dłużej zastanowić to fajne były te wszystkie wąziutkie uliczki.

Następna strona »
Proudly powered by wordpress 3.5.1 - Theme by neuro